Niezapomniany wyjazd
19.08.2020

Niezapomniany wyjazd

Przygotowania do realizacji trwały kilka miesięcy. W tym czasie spotkaliśmy się w siedzibie klienta, żeby przedstawić nasz koncept, wymieniliśmy setki maili i wykonaliśmy dziesiątki telefonów. W końcu udało się wypracować optymalny program i dopracować szczegóły. Ten ostatni element zajął nam najwięcej czasu. Biorąc pod uwagę tak daleką podróż czy poziom świadczonych usług a tym samym związane z tym koszty oraz odpowiedzialność jaka spoczywała na organizatorach (gośćmi byli najważniejsi współudziałowcy spółki i zaproszeni partnerzy) wszystkim zależało na możliwie najdokładniejszym przygotowaniu całości.

Powstała szczegółowa agenda uwzględniającą godzina po godzinie wszystkie aktywności oraz dokładny opis odwiedzanych miejsc, ze szczególnym uwzględnieniem restauracji.  Ten element, ważny zawsze dla nas z uwagi na delikatne podniebienie Tomka :0), okazał się także oczkiem w głowie naszej klienta. Dlatego finalny zestaw dań oraz miejsca przeszły gruntowną selekcję. Warto było poświęć na to tak dużo czasu. Nasz wysiłek i pomysł docenili goście już 2. wieczoru podczas uroczystej kolacji w Palermo.

Jednym z kluczowych elementów wycieczki oprócz zwiedzania była wizyta w zakładzie produkcyjnym i związane z nią spotkanie biznesowe. Dzięki współpracy z polskimi placówkami w Buenos Aires oraz korzystając z własnych źródeł udało nam się wpierw znaleźć a potem przygotować i skoordynować tą wizytę.

Niespodziewany zwrot akcji

Wszystko szło jak po nitce do 4 dnia. Na ten dzień zaplanowany był przelot na wodospady Iguazu i relaks przy basenie w ***** gwiazdkowym hotelu otoczonym lasem tropikalnym. Okazało się wtedy dość nagle, że pracownicy Aerolinas Argentinas rozpoczęli niespodziewanie strajk.  Nagle, to znaczy dowiedzieliśmy się o sprawie w drodze na lotnisko. Na lotnisku atmosfera jak na jarmarku z tą różnicą, że nikt nie wie co i po ile sprzedają. Po kilku godzinach oczekiwania na rozwój sytuacji podejmujemy decyzję, jak się okazało słuszną, o przejeździe ponad 1200km autokarem. Na wodospady dojechaliśmy na obiad następnego dnia, przemierzając po drodze przepastne pampasy, mosty, bezdroża, miasta i miasteczka. Moment, kiedy w końcu skrajnie zmęczeni zobaczyliśmy zapierającą dech w piersiach panoramę 275 kaskad był magiczny. Wcześniej trzeba było zjeść obiad w 30min, zakwaterować się i przekroczyć granicę argentyńsko-brazylijską... ale po tej podróży nie był to żaden problem.

Kilkanaście wspólnie spędzonych godzin w drodze autobusem przez Argentynę, a potem kryzysowe i dość nerwowe momenty na lotnisku w drodze powrotnej, bardzo scaliły grupę. Lądowanie w Buenos Aires w strugach deszczu i piorunów było dodatkową atrakcją. Lot się opóźnił przez burzę dlatego prosto z lotniska pojechaliśmy do jednej z najlepszych restauracji w Puerto Madero na kolację. W tym eleganckim lokalu, nieprzebrani, częściowo mokrzy,  pełni wrażeń ku zdziwieniu innych gości lokalu odśpiewaliśmy hymn polski wznosząc wysoko lampki czerwonego wina. Minęła właśnie północ. Był 11 listopad 2018 roku a nad zmęczonym nawałnicą Buenos Aires zaczynały świecić gwiazdy.